1 Ostatnio edytowany przez Mimi (2012-02-09 01:36:34)

Temat: Zmora nocna

Witam,
Chcialam sie podzielic swoją historia o zmorze nocnej oraz jednoczesnie wysluchac waszych komentarzy. Mam 25 lat, jeszcze nigdy nic podobnego mi się w zyciu nie przytrafilo. Zeszłej nocy o godzinie okolo 1:30 rano, gdy pogrążona we snie - cos zaczęło mnie silnie dusic za szyje. Spałam na boczku. Duszenie było strasznie silne tak, ze nie mogłam oddychać, jednoczesnie cos napieralo na moj gorny boczek (tzn. ten na ktory nie lezałam) i kopało mnie jakby, szarpało mocno.
Miałam wrazenie ze zmora nocna to młoda smukla dziewczyna o ciemnych włosach i bardzo rozgniewanej aczkolwiek ładnej twarzy. była okropnie wsciekla na mnie i czułam we snie jej negatywny przekaz, jakby desperacje, złość, żal... nie znam tej osoby, jej twarz z nikim mi sie nie kojarzy. Miałam wrażenie ze jestem przeklinana przez nią, jakby jej wściekłość, ze jestem blondynką, a ona brunetką... nie rozumiałam tego.

Jednocześnie, snił mi sie chłopak ktorego ostatnio poznałam i z ktorym łączył mnie krótki związek-romans. On wyjechał za granice i nie spotykamy sie juz, ale wstawiłam nasze wspolne zdjęcia na jeden ze społecznosciowych portali internetowych, z ustawieniem że znajomi moich znajomych widza moje zdjęcia.
Miałam wrażenie ze zmora była wsciekla o tego chłopaka... nie wiem czy to jest jego była dziewczyna, czy jakaś inna kochanica, która miała wzgledem ów chłopaka jakieś głębsze plany.... ale czułam od tej zmory wielka desperacje i zawód, wściekłość i takie zło... jeśli wiecie o czym mówie.

W końcu udało mi sie obudzić, ale miałam wrażenie że juz nie zaczerpnę więcej powietrza do płuc. Byłam przerażona w istocie. W momencie przebudzenia, czułam i jakby "widziałam" sennymi oczami jak ta szara-połprzezroczysta postac ze mnie zlatuje na lewy bok - tam gdzie miałam miejsce na łóżku. Po czym usłyszalam w domu jakby "obecnosc" kogoś... nic specyficznego ale takie uczucie jakby tam za drzwiami mojego pokoju ktos po prostu sobie stal. Byłam bardzo senna zmeczona. Po chwili usłyszałam, że przed domem ktos sie kręcił jakby szurnął kilka razy butami (oczywiscie mogliby to byc sąsiedzi wracajacy w nocy, kto wie).
Na szyi czułam piekący ból. Nie mam żadnej infekcji gardła, nie jestem przeziębiona ani nic w tym stylu. Nie byłam również spragniona wody, w zasadzie nie przychodzi mi do głowy zadna fizjologiczna przyczyna tego dziwnego bólu gardla. Jedyne co czułam to tak jakbym była podduszana.

Byłam wystraszona, zaczęłam się modlić do Boga o pomoc na wpół przytomna. Zadna specyficzna modlitwa, po prostu jakby moja prywatna "rozmowa z Bogiem" typu - " Dobry Boże, proszę pomóż mi i czuwaj nade mną. Proszę Cię o pomoc i wsparcie...cokolwiek to nie było w nocy."

Dziś z kolei, w czasie mojej popoludniowej drzemki (bo cały dzien byłam bardzo zmęczona i wyczerpana jakby z energii), ponownie zmora nocna mnie zaatakowała we śnie. Podobna sytuacja, też duszenie za szyję i napieranie na mnie z boku (nie było ucisku na klatke ani na brzuch) ale zmora była słabsza. Zaatakowała mnie dwukrotnie. Pierwszy raz - obudziłam się i ponownie na wpól przytomna zaczęłam się modlić. Za drugim razem zmora była znacznie słabsza i czułam ze nie ma az takiej "potęgi" tego swojego uścisku... W obydwu sytuacjach snił mi sie ten chłopak, którego poznałam w ostatnim miesiącu. I jednoczesnie zmora wsciekla...

Nie wiem co mam o tym myśleć. Nigdy tego nie doświadczyłam wczesniej. Nie jestem chora na żadne chroniczne dolegliwosci typu astma, nie chrapie, nie pale i byłam trzezwa idąc spac... równiez psychicznie czuję się dość dobrze, nie mam żadnych depresji ani zachwian emocjonalnych, żebym jakies psychosomatyczne symptomy miała...

Z tym chłopakiem, to był romans, zafascynowanie, kilka upojnych chwil...a pozniej oboje w swoje strony wyruszyliśmy i owszem pozostaliśmy w miłym kontakcie i piszemy ze sobą, nadal troche romansujemy, aczkolwiek osobiście to nie planuję welonów i ozdób na ślubny tort... za daleko od siebie mieszkamy i w ogóle są pewne przeszkody zwane "prozą życia" hehe... wiem, ze jakieś tam jego "koleżanki" sie dopytywały po tym jak nasze zdjecia sie pojawiły na portalu i oskarżały go o bycie w luznych związkach itd... co mnie trochę śmieszyło, acz nie dotknęło jakos szczegolnie... On nie był w żadnym związku z dziewczyną, więc nie miałam wyrzutów sumienia, ze komuś odbijam chłopaka... Zaznaczę, że bym tego nie zrobiła.

Własnie czytam na internecie w tej tematyce zmor i troszkę mi się włos zjezył, jak doszłam do informacji, że to mogą być "demony"... nie mam wiele wspolnego z egzorcyzmem... nigdy się tym nie parałam... może odrobinę białej magii wink
Cóż o tym sądzicie... i jak można zabezpieczyc się przed taka zmorą. Mi pomogła modlitwa do Boga, bo jestem osobą wierzącą... może nie według scisłych nakazów kościoła, aczkolwiek nadal uwazam siebie za chrzescijankę.. Zastanawiam się czy są jakieś specyficzne metody, czy dobrze podchodzę do tego tematu, co powinnam robić, jak sie zachować, może jakoś oczyścić umysł... sama nie wiem... nie wspominałam o tej sytuacji ów chłopakowi...

Dziękuję i pozdrawiam

Deprecated: preg_replace(): The /e modifier is deprecated, use preg_replace_callback instead in /home/hagal357/domains/hagal.pl/public_html/forum/include/parser.php on line 791 Deprecated: preg_replace(): The /e modifier is deprecated, use preg_replace_callback instead in /home/hagal357/domains/hagal.pl/public_html/forum/include/parser.php on line 791

2

Odp: Zmora nocna

Skoro intuicja zasugerowała Ci, że to zjawisko może mieć związek z tym romansem to nie można tego wykluczyć. Obecnie różne praktyki ezoteryczne są w modzie i można na różne rzeczy trafić. Jednak romansowanie i afiszowanie się z tym potem publicznie to doskonała prowokacja i narażanie się na własne życzenie, gdyby rzeczywiście twój chłopak miał jakąś zazdrosną byłą, która ma słuszny powód obwiniać Cię o rozpad ich związku. Aby się przed czymś takim chronić na pewno zaczęłabym od wyeliminowania powiązań. Upewnienia się, że osoba atakuje Cię bez podstawianie, bo nie jest przez Ciebie krzywdzona.  To zwiększa twoje prawo do oczekiwania ochrony, jeśli jesteś niewinną ofiarą czyjejś mściwości. Potem naturalnie jako osoba wierząca możesz prosić Anioła Stróża, Opiekunów Duchowych o ochronę przed wrogimi atakami. Afirmuj również, że jesteś bezpieczna i nikt nie może Cię skrzywdzić. Słyszałam też, gdzieś że ustawianie ostrych przedmiotów skierowanych w stronę możliwych wejść może powstrzymywać astralnego gościa. Skuteczną ochroną od wrogich wpływów może też być runa elahaz noszona przy sobie jako amulet.

Przed mgłami nocy
Idź za swoją gwiazdą
Ona strzegąc cię
nigdy nie zgaśnie.

3 Ostatnio edytowany przez Mimi (2012-02-11 21:20:56)

Odp: Zmora nocna

Dzięki Tamaya,
Wlasnie ani on ani ja nie jestesmy w zadnym stalym związku... pytalam sie go czy on ma i kiedy miał ostatnią partnerkę, ale jego zwiazek zakonczyl sie na dlugo przed naszym spotkaniem. Sumienie mam czyste ze nie odbijalam go jego dziewczynie. Ale wiem, ze on tak romansowal sobie z różnymi dziewojami podczas swojej kadencji singla smile i ja nie mam mu tego za złe, ale kto wie może natrafil na dziewczynę, której narobił nadzieji a pozniej on napotkał na mnie i jakaś zraniona duszyczka się mścic chce na mnie teraz?... czuje ze ta nocna mara miała jakieś powiązanie z nim... w kazdym przypadku on mi się nił (co i tak jest dziwne bo rzadko kiedy mam sny i jeszcze rzadziej goszczą w nich faceci)

Ostatnio śpię spokojnie, oprocz tych 2 razy gdy zmora dusila - juz nic wiecej mnie nie atakowało. Poradzono mi również bym zapaliła białą świeczkę przed snem... a nożyczki mi się pętają po pokoju w nieładzie swoją drogą hehe smile

Nie wiem, czy któraś z pań tez to kiedys czuła... ale ja czułam kilkakortnie , ze gdy spotykam nowych chłopaków... i na przyklad zostaję z nimi w związku partnerkim, to czuje jakby ich "bagaż" z przeszlosci i to, ze ranili oni swoje byłe dziewczyny. Czuję, że często tkwi na nich przekleństwo poprzednich partnerek...wówczas kusi mnie by zapytać o ich przeszle związki i jak to się stalo, że one się zakonczyły.... i wlasnie czesto wychodzi, ze te panienki były porzucane przez nich i pozniej miały do nich żal i płacze, prośby o powroty do związku, niespełnione nadzieje, bol złamanego serca... nieprzyjemne to uczucie.. ale to często na nich czuję...


Te zdjęcia to tak umieścilam sama po to by pokazać bardziej swojemu byłemu, który ze mną zerwał w okresie świąt... że się bardzo dobrze bez niego bawię i nie tracę czasu na rozpłakiwanie przeszlosci (chociaz tak w rzeczywistosci to niezle się nacierpiałam i wypłakałam chyba słoik łez przez niego...)