1 Ostatnio edytowany przez mysiunia25 (2011-11-07 17:43:25)

Temat: co ja mam teraz zrobic?

wiem ze ten problem dotyczy mojego zycia i samam powinnam zdecydowac co powinnam zrobic,  moze faktycznie do niczego nie doszlo? teraz przejde do sedna rzeczy: moj partner przez bite 3 dni(bylo to we wrzesniu) rozmawial z jakas dziewczyna z rzekomo" kolezanka" jak powiedzial, ale rozmawial calymi dniami na gg, dostawal od niej esemesy i on jej tez odpisywal...bylam rzecz jasna zazdrosna ale on mnie uspokoil ze nic sie nie dzieje ze to tylko kolezanaka i nic wiecej..uwiezyla, ale bylam glupia.. w pazdzierniku nie wylogowal sie z gg i z ciekawosci spojrzalam na jego rozmowy i co sie okazalo? pisal do niej kocham cie, chcialbym cie piescic, szkoda ze nie mozemy byc razem itd..przezylam szok, plakalam, bylam i jestem zrozpaczona..on mowi ze to skonczone ale ja mu nie wierze..mam dosc alebo ponoc tak mowia kazdy zasluguje na jescze jedna szanse, alebo moze jej mu nie dac bo zrobi to jeszcze raz? in mowi ze byl glupie bo miedzy nami nie ukladalo sie zbyt dobrze ale do cholery jak sie nie uklada to do innej zaraz mowi kocham cie? on chce zebym dala mu sznse i ze niczego nie doszlo..rzekomo dalam mu sznase bo go kocham,..tak za mna przepadla jestesmy 3 lata ze soba mamy synka, i   ja mam  2dzieci z poprzedniego zwiazku? czy ja mam jaksa zla aure? czemu mialam takich facetow? ten romansuje z inna a poprzedni byl alkoholikiem? pilnowal swojej komorki , nawet zabieral ja do lazienki jak sie kapal, teraz znow robi to samo niecale 2 tyg po tym jak odkrylam co robil za moimi plecami, ukrywal to 2 miesiace i nie wiem pewnie dalej by to ciagnal gdyby sie nie wydalo, bardzo cierpie, on zapewnia ze nic juz nie robi za moimi placami i ze jestem przewrazliwiona ipyta sie dlaczegomu wciaz nie wierze...mam zle przeczucie..ze predzej czy pozniej on sie za mna rozstanie..moze sie mu znudzilam, czy to rutyna w naszym zwiazku? a moze to ja odpycham swoim zachowaniem przyjaznych mi ludzi? jestem klotliwa, i wybuchowa, dostaje atakow krzykow jak on nie chce rozmawiac o naszych problemach..mam jaks tarcze? odpycham ludzi na ktorych mi zalezy? staram sie nie krzyczec ten romans mnie nayczul wyruzomialosci spojrzalam troche inaczej na to co robie, czy to byla nauczka dla mnie, przestroga, ze jak sie nie zmienie to zostane sama? wiem ze on mnie berdzo kocha, przynjamniej tak czulam az do teraz, jak to wszytsko sie wydalo